niedziela, 28 lutego 2016

Potencjalne skutki Brexitu

23 czerwca w Wielkiej Brytanii odbędzie się referendum na temat wyjścia z Unii Europejskiej. Pojawia się więc bardzo realna możliwość, że jeden z krajów Wspólnoty rozpocznie procedurę wyjścia. To może być precedens w całej historii Unii, której rozwój opierał się w dużej mierze o kolejne rozszerzenia - bo prócz opuszczenia Wspólnoty przez Grenlandię nigdy nic takiego się nie wydarzyło. Dlatego, jeśli przeciwnicy obecności Wielkiej Brytanii w Unii okażą się większością, Królestwo wejdzie na ścieżkę, którą jeszcze nikt nie przechodził. Istnieje duża niepewność co do tego, co może się wydarzyć w trakcie i po Brexit.

Wielka Brytania od zawsze traktuje Unię Europejską z dystansem. Początkowo to Wielka Brytania nie chciała angażować się w procesy integracyjne na kontynencie i nie włączyła się do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Obawiała się między innymi naruszenia swoich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak szybki rozwój gospodarczy krajów EWG oraz obawa o marginalizację, sprawiły, że Wielka Brytania złożyła wniosek o akcesję w 1961 roku. Nieprzychylna była Francja, która zawetowała przyjęcie Wielkiej Brytanii do Wspólnoty. Kolejny wniosek o akcesję, z 1967 roku, także spotkał się z odmową. Ostatecznie Wielka Brytania przystąpiła do Wspólnoty w 1973 roku.

Wielka Brytania nigdy nie należała do członków skorych do integracji. Nie przystąpiła do Strefy Schengen ani do strefy euro. Wynegocjowała też liczne klauzule wyłączające (opt out) z różnych polityk unijnych oraz tzw. rabat brytyjski czyli upust w składkach do budżetu UE (fundowany przez pozostałe kraje wspólnoty) oraz protokół brytyjski do Traktatu z Lizbony o wyłączeniu stosowania wybranych przepisów z Karty Praw Podstawowych (do tego protokołu przystąpiła także Polska).

Jakie mogłyby być potencjalne skutki wyjścia Wielkiej Brytanii? Czy Wielka Brytania po opuszczeniu Unii Europejskiej stałaby się zupełnie obcym i niezależnym państwem w stosunku do państw Unii? Czy Wielka Brytania odzyska suwerenność i będzie wciąż mogła korzystać z dobrodziejstw oferowanych przez Unię?

Brytyjczykom wydaje się w ostatnich latach bardzo przeszkadzać fundamentalna zasada Unii Europejskiej - swoboda przepływu ludzi. To dzięki niej obywatele innych państw Wspólnoty mogą bez przeszkód migrować, osiedlać się i podejmować pracę w innych unijnych krajach. Tę zasadę najchętniej by odrzucili. Oprócz tego w wyjściu z Unii upatrują także uwolnienia się z unijnej biurokracji, konieczności spełniania różnego rodzaju norm i wymagań.

Jednocześnie jednak Brytyjczycy chcieliby korzystać z olbrzymiego wspólnego rynku europejskiego, bez ograniczeń, kontyngentów i ceł. Czy po wyjściu z Unii byłoby to możliwe? Teoretycznie tak. Wspólny rynek tworzą bowiem nie tylko kraje Unii Europejskiej, ale także (w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego) Islandia, Liechtenstein i Norwegia (Szwajcaria uczestniczy we wspólnym rynku tylko w wybranych sektorach na podstawie bilateralnych umów). Należy jednak pamiętać, że uczestnictwo w EOG również opiera się na zasadzie czterech filarów: swobodnego przepływu dóbr, usług, ludzi i kapitału ponieważ bez tego wspólny rynek nie mógłby działać. Kraje EOG, które nie są członkami UE, nie wnoszą co prawda unijnych składek członkowskich, ale włączają się finansowo w rozwój i harmonizację wspólnego rynku. Co więcej, kraje EOG są zobowiązane do wprowadzania wszystkich wymaganych praw dotyczących wspólnego rynku - które są dyktowane przez Unię Europejską. Często w tym kontekście pada zdanie o tym, że Komisja wysyła je do Oslo faksem. Jednocześnie państwa EOG nie posiadają swoich przedstawicieli w Komisji Europejskiej czy Parlamencie Europejskim - to znaczy nie mają wpływu na kształt uregulowań. Czy zatem taki status satysfakcjonowałby Wielką Brytanię po Brexicie?

Uzyskanie takiego statusu nie jest jednak oczywiste. Prawdopodobnie konieczne byłyby negocjacje z Unią, która mogłaby wręcz stawiać nowe warunki działając z pozycji silniejszego. Można wręcz brać pod uwagę, że Unia przyjmie bardzo sztywne stanowisko wobec próśb Wielkiej Brytanii o dostęp do wspólnego rynku, chociażby, aby pokazać innym krajom, że wyjście ze Wspólnoty nie jest opłacalne.

Innymi przywilejami płynącymi z bycia częścią wspólnego rynku są umowy o wolnym handlu wynegocjowane przez Unię Europejską. Po jego opuszczeniu, wiele z nich musiałoby zostać wynegocjowanych od początku, przy czym należy pamiętać, że Wielka Brytania nie będzie miała takiej siły negocjacyjnej jak największy wspólny rynek świata.

Podobnie ze swobodnym przepływem ludzi. Jeśli Wielka Brytania chciałaby zerwać z tą swobodą, wielce prawdopodobne, że kraje Unii Europejskiej zrobiłyby to samo, wymagając od Brytyjczyków licznie pracujących w krajach UE uzyskania pozwoleń na pracę, a może nawet i wiz.

To jeden z większych dylematów Wielkiej Brytanii podczas dyskusji o wyjściu z Unii Europejskiej. Kraj mógłby stracić dostęp do korzystnego i darzonego wielkim szacunkiem, największego osiągnięcia krajów europejskich. To mogłoby negatywnie wpłynąć na wymianę handlową, produkcję i eksport z wysp. Czy Brytyjczycy zagrają va banque i zdecydują o wyjściu z Unii i wejściu na krętą ścieżkę, która prowadzi nie wiadomo dokąd?


1 komentarz:

  1. I masz po referendum. Skutki są opłakane już teraz a jak będzie powyjśicu całkowitym ? Aż strach się bać...

    OdpowiedzUsuń