sobota, 4 lipca 2015

Grecja, Ukraina, Polska a strefa euro

Dzisiaj pozwolimy sobie na mały myślowy eksperyment. Spróbujemy zastanowić się nad sytuacją Ukrainy, Grecji i Polski w kontekście uczestnictwa w strefie euro. Zgadza się, pomysł wydaje się szalony, ale równocześnie chwila refleksji nad konsekwencjami przystąpienia do strefy euro jest zawsze mile widziana.
O sytuacji w Grecji napisano już bardzo wiele. Abstrahując od samej konstrukcji strefy euro, wiele lat nieuzasadnionej ekspansji fiskalnej i braku strukturalnych reform, doprowadziło do katastrofalnej sytuacji w finansach publicznych tego kraju. Olbrzymi dług publiczny i bieżący deficyt budżetu, brak zaufania rynków finansowych do kraju i w związku z tym brak źródeł finansowania, niska ściągalność podatków, słabo rozwinięty sektor prywatny, wszechobecna korupcja i nepotyzm. Do takiego stanu rzeczy doprowadziło kilka kolejnych ekip rządzących tym krajem przez ostatnie dwadzieścia, a może i więcej lat. Efekt tej polityki widzimy wszyscy. Grecja bez zdolności pożyczkowych na międzynarodowych rynkach stała się państwem zależnym od finansowania udzielanego przez inne kraje strefy euro, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zależność finansowa od kredytodawców uniemożliwia prowadzenie niezależnej polityki gospodarczej. Dopóki Grecja jest w strefie euro, dopóty jest w pełni zależna od wspólnej polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego i dopóki rynki finansowe nie spieszą się z rolowaniem jej długu i pożyczaniem kolejnych pieniędzy, dopóty nie stać jej na prowadzenie niezależnej polityki fiskalnej. Najwięksi wierzyciele Grecji, głównie Niemcy, zdecydowanie naciskają na prowadzenie polityki oszczędności, pod groźbą doprowadzenia do zniszczenia greckiego systemu finansowego. Grecja jest zatem w klinczu - nie jest w stanie zdewaluować waluty celem odzyskania konkurencyjności i nie jest w stanie dodrukować krajowego pieniądza w celu wywołania inflacji - w tych kwestiach decyduje wyłącznie Europejski Bank Centralny, który ma obowiązek dbać o politykę pieniężną wszystkich krajów strefy. Grecja nie może też dokonać fiskalnej ekspansji gdyż nie ma zdolności do zaciągania długów. Strefa euro nie dysponuje także niezależnym budżetem, który mógłby skierować transfery w stronę przeżywającego trudności kraju. Grecka polityka gospodarcza jest więc na łasce i niełasce krajów strefy walutowej.

Przenieśmy się teraz na Ukrainę, kraj przeżywający trudności zupełnie innej natury. Kraj zdecydowanie biedniejszy od Grecji, ale z podobnymi problemami gospodarczymi. Tu także wszechobecna jest korupcja i nepotyzm, przestępczość gospodarcza, panuje niestabilna sytuacja polityczna, a na wiele krajowych spraw bardzo duży wpływ mają oligarchowie i różne grupy nacisku. Sektor państwowy jest przerośnięty, funkcjonuje wiele przywilejów, olbrzymią część budżetu pochłaniają transfery socjalne, nie tylko na emerytury, renty i zasiłki, ale także do dopłaty do rachunków ludności. Na domiar złego, kraj został zaatakowany militarnie i handlowo. Olbrzymie środki finansowe zostały skierowane do sektora obronnego i na prowadzenie wojskowej operacji obrony terytorium. Dodatkowo przeciwko Ukrainie została rozpoczęta wojna handlowa - Rosja nałożyła na kraj embargo i znacząco podwyższyła ceny surowców energetycznych. Zbuntowany obszar odpowiadał za znaczącą część krajowego PKB. Kurs krajowej waluty uległ drastycznemu osłabieniu, a kraj stał się praktycznym bankrutem. Obecnie funkcjonuje dzięki pomocy kredytów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Wkrótce prawdopodobnie ogłosi, że przestanie spłacać swoje zadłużenie wobec zagranicznych obligatariuszy. Kraj wciąż dysponuje swoją własną walutą, której osłabienie zwiększyło konkurencyjność. Dodatkowo ma pełną niezależność jeśli chodzi o politykę pieniężną. Może prowadzić politykę administracyjną wobec systemu finansowego, kontrolować stopy procentowe, a także w ograniczonym stopniu poziom kursu walutowego. Może też emitować większe ilości własnego pieniądza i dzięki temu monetyzować deficyt budżetowy i finansować działania wojenne.

Trudno porównywać sytuację tych dwóch krajów, może to być uznane wręcz za obraźliwe. Jak bowiem porównać sytuację Grecji, która znalazła się w obecnym położeniu na własne życzenie i sytuację Ukrainy, która została de facto zaatakowana przez zewnętrznego agresora i jest w stanie wojny. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pod pewnymi względami sytuacja ekonomiczna tych krajów wykazuje pewne podobieństwa.

Wyobraźmy sobie więc teraz ostatni kraj z wspomnianej na wstępie trójki. Polska. Silny, rozwijający się kraj w Środkowej Europie. Na potrzeby tego artykułu wyobraźmy też sobie, że kraj ten należy do strefy euro. Swój dług publiczny i deficyt utrzymuje w ryzach - co prawda wciąż nie przekracza 60% PKB, ale w pełzającym tempie zbliża się do przekroczenia tej granicy. Wprowadzenie euro doprowadziło do dalszego wzrostu wymiany handlowej z Zachodnią Europą, a w szczególności z Niemcami. Niestety, w tej spokojnej dotychczas strefie Europy, przydarza się nieszczęście. Polska została militarnie zaatakowana ze wschodu. Mniejsza o przyczyny, fakt jest taki, że na wschodniej granicy kraju pojawiły się czołgi, a siły zbrojne zostały natychmiastowo skierowane do obrony terytorium kraju. W sytuacji zagrożenia nie można czekać, toteż w ekspresowo znowelizowanym budżecie zaplanowano wielokrotny wzrost wydatków na armię i znaczny deficyt. Z kraju w dosyć szybkim tempie odpływa kapitał spekulacyjny, korzystając z wolności przepływu kapitału. Wszystkie krajowe i zagraniczne inwestycje zostają wstrzymane. Z Polski szybko wyprowadzają się zagraniczne korporacje pozostawiając ludzi bez pracy, zdanych na łaskę państwowych zasiłków. Transfery fiskalne dodatkowo rozsadzają krajowy budżet. Kurs euro trochę tąpnął, po pierwszych doniesieniach o wojnie na granicy strefy, euro osłabiło się, lecz kurs się nie załamał. Zachodnie kraje strefy nawet nieco ucieszyły się z osłabienia euro wobec innych walut, a konflikt na wschodniej granicy strefy, gdzieś w peryferyjnej Polsce, o dziwo, nie zrobił na nich wrażenia. Zachodni politycy, wśród nich kanclerz Niemiec, w dyplomatycznych słowach zapewniają o europejskiej solidarności w tej sprawie i wyrażają zaniepokojenie trudną sytuacją kraju, który dzieli z nimi wspólną walutę. Zbrojny konflikt w jednym z krajów strefy nie zmienia szczególnie polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego.

Co w tym czasie dzieje się z budżetem Polski? Sytuacja fiskalna kraju zaczyna przypominać sytuację Ukrainy i Grecji razem wziętych. Wydatki budżetowe rosną w zabójczym tempie, sytuacja jest katastrofalna - w końcu budżet i bez wojny rokrocznie się nie dopinał. Sytuacja wywołała zamieszanie i szok wśród inwestorów, którzy w najgorszych snach nie przypuszczali, że strefa euro mogłaby być w stanie wojny. Oczywiście zaufanie do Polski dramatycznie słabnie - ceny obligacji pikują, pojawiają się trudności z emitowaniem nowych. Rząd traci źródła finansowania operacji militarnej, nie jest w stanie wywiązać się z dostarczania rent, emerytur i pensji w sektorze publicznym. Podobnie, jak obecnie Grecja, nie może dodrukować pieniądza czy rozluźnić polityki pieniężnej. Pozostaje się mu odwołać do europejskiej solidarności i poprosić o kredyty inne kraje strefy euro. W tym momencie sytuacja Polski jest praktycznie taka, jak Grecji. Jest zdana na łaskę innych europejskich krajów. Okazuje się jednak, że w Europie nie ma jednoznacznej oceny bieżących wydarzeń. Wiele krajów strefy euro uważa, że Polska sama sprowadziła na siebie (a pośrednio także na innych uczestników unii walutowej) zagrożenie poprzez prowadzenie nieodpowiedzialnej polityki zagranicznej. Kraje strefy zaczynają naciskać na zaakceptowanie przez Polskę "planu ratunkowego". W zamian za udzielone kredyty Polska miałaby jak najszybciej zakończyć militarny konflikt i oddać najeźdźcy sporne terytorium. Tylko wtedy kraje strefy euro byłyby skłonne do zrzutki na kredyty dla Polski. A bez ratunku od partnerów, jak obecnie w Grecji, Europejski Bank Centralny z łatwością doprowadziłby do załamania systemu bankowego i wypchnięcia ze strefy euro, z koniecznością szybkiego wprowadzenia alternatywnej waluty krajowej.

Przyznaję, że opowieść o Polsce przyszłości jest szalona i raczej trudno spodziewać się takiego obrotu spraw. Intrygujące i przerażające jest jednak to, że opowieść ta zawiera wiele analogii do greckiej sytuacji. Czy gdyby nasz kraj znajdował się w strefie euro, w sytuacji ewentualnego zagrożenia z zewnątrz moglibyśmy liczyć na europejską solidarność? Czy głosy niektórych ekonomistów o wzroście naszego bezpieczeństwa po przyłączeniu do strefy euro są słuszne, w kontekście obecnej polityki strefy euro wobec Grecji?

Hipotetyczna sytuacja zagrożenia militarnego strefy euro potwierdza po raz kolejny wadliwość kształtu europejskiej unii walutowej. Unia walutowa, w której nie ma jedności politycznej i dużego, niezależnego, centralnego budżetu jest narażona na tego rodzaju kryzysy. Wyraźnie widać, że strefę euro projektowano w dobrych czasach i z dużą dawką optymizmu. Nikt nie pomyślał, że mechanizmy unii walutowej powinny być przewidziane na każdą ewentualność, nie tylko na dobre czasy. Pocieszające jest to, że wciąż europejską unię walutową można przeprojektować, potrzeba tylko (albo aż) politycznej zgody i myślenia w kategoriach ekonomicznych, a nie życzeniowych.

7 komentarzy:

  1. Grecja 2015 vs USA 2011?

    http://myalterfinance.blogspot.com/2015/07/grecja-2015-usa-2011.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam również artykuł poruszający tę kwestię w zupełnie innym świetle: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1091654.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że szukanie podobieństw między obecną sytuacją Grecji a sytuacja gospodarczą Polski jest nietrafione. Nasza gospodarka się rozwija i wzrost PKB prawdopodobnie w tym roku osiągnie okolice 4%. To powoduje, że w tym roku wyprzedzimy Grecję pod względem PKB ppp na osobę http://www.biegunwydarzen.pl/polska-wyprzedzi-grecje-w-pkb-na-osobe-w-2015-roku/

    OdpowiedzUsuń
  5. W artykule nie szukam podobieństw między sytuacją gospodarczą wspomnianych państw. Zastanawiam się tylko czy sposób postępowania strefy euro z Grecją mógłby stać się standardowym sposobem na rozwiązywanie trudnych sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co dalej z Grecją?

    http://myalterfinance.blogspot.com/2015/08/co-dalej-z-greckim-indeksem-akcji.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama strefa Euro chyba nadal ma się dobrze gdyż waluta nie ma zbyt dużych wahań. Ja i tak bardzo często korzystam z kantorów internetowych https://cinkciarz.pl/wymiana-walut i wymieniam waluty obce po bardzo korzystnym kursie.

    OdpowiedzUsuń